.jpg)
Po ślubie postanowiłam sprzedać swoją suknię ślubną z trenem, co okazało się większym wyzwaniem, niż przypuszczałam. Suknia była obszerna, z kilkoma warstwami tiulu i koronkowymi aplikacjami, więc nie dało się jej przewieźć ani przechować bezpośrednio w całości. Musiałam ją złożyć, ale zależało mi, żeby tren i delikatne zdobienia pozostały nienaruszone.
Zdecydowałam się na karton do przechowywania średniej wielkości z epakowacz.pl. Jego wytrzymała tektura pozwoliła mi odpowiednio złożyć suknię w kilku warstwach i włożyć ją do kartonu bez obawy, że opakowanie się rozpadnie podczas przenoszenia. Tren ułożyłam ostrożnie na spodzie, a wierzch sukni przykryłam kolejnymi warstwami papieru pakowego, który działał jak amortyzacja między fałdami materiału. Karton był na tyle sztywny, że mogłam go postawić pionowo w samochodzie, a suknia nie przesuwała się w środku.
Minusem całego rozwiązania jest fakt, że składanie sukni w kartonie wymagało czasu i precyzji. Trzeba dokładnie zaplanować, które warstwy układać jako pierwsze, jak ułożyć tren i jak wypełnić boki, aby materiał nie przyciskał się do tektury w newralgicznych miejscach. To nie jest wielka wada, ale należy się przyłożyć do pakowania.
Przy wysyłce kurierem karton okazał się niezastąpiony. Ścianki kartonu chroniły suknię przed przypadkowymi uderzeniami i naciskiem innych paczek w transporcie, a papier i folia bąbelkowa amortyzowały wszelkie wstrząsy. Dzięki temu tren i warstwy tiulu dotarły do nowej właścicielki w dobrym stanie – z minimalnymi zagnieceniami, które łatwo było wyprasować lub unieść po zdjęciu sukni z wieszaka.
Przeczytaj również inne wpisy:
Ubrania w foliopaku, a wymiary paczki.


